czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział 1

Krążyłam po ulicach i uciekałam od problemów. Ostatnio mój tata wychodzi z samego rana a wraca późnej nocy gdy śpię . Niw chce mnie widzieć ponieważ tak strasznie przypominam matke która zmarła 5 lat temu . Chodziłam długo aż zaczeło sie ściemniać . Postanowiłam wracać do domu nie chcę być zgwałcona. Gdy doszłam do domu szybkin krokiem wleciałam po schodach do mojego pokoju . Słuchałam muzyki i przeglądałam portale społecznościowe , gdy nagle usłyszałam zatrzaśnięcie dni . Pierwsze co pomyśłam , że to włamywacz bo przecież niemożliwe że mój tata tak szybko wrócił . Postanowiłam po cichu zejść na dół. Tak też zrobiłam . Lecz okazało się że w salonie stoi mój tata
Czemu wróciłeś tak wcześniej - zapytałam cicho nie wiedząc co powiedzieć . Na chwilę trwała cisza dopiero po chwili odpowiedział
Musze ci coś powiedzieć - powiedział dość głośno
Słucham - odpowiedziałam już bardziej pewnie
Przeprowadzamy się do Londynu - tylko tyle zdążyłam usłyszeć bo zaraz stałam z koparą opadniętą do podłogi
C-co a-ale jak to ?? - szepłam zmieszana
Dostałem tam spory awans i za dwa dni tam lecimy lepiej zacznij sie pakować - powiedział dość spokojnie a następnie udał sie do swojego pokoju . Stałam tam w jednym miejscu jeszcze przez 2 minuty nie mogłam uwieżyć nie wyobrażałam se mojego życia tam .Co ze szkołą i tym domem.Były tu całe moje wspomnienia wraz z moją mamą. No ale cóż nie mam wyboru muszę jechać. Poszłam do pokoju i pakowałam walizki w łzami w oczach . Nie chciałam opuszczać LA.
Zaraz po tym poszłam się wykąpać. A następnie poszłam spać.

. Następnego ranka
Obudziłam się o 10.00 wygrzebałam się z łóżka i ubrałam W dresy i koszulkę poszłam do kuchni i zrobiłam śniadanie mojego taty jak już zawsze nie było .Połowę dnia spędziłam przy telewizorze a kolejną połowę w studniu . Skończyłam o 21 i jak zwykle umyłam się a potem poszłam spac musiałam przygotować sie na jutrzejszą przeprowadzkę . Od jutra zaczynam nowe życie w nowym kraju . Z taką myślą odpłynełam w krainie morfeusza .




Następny dzień
Obudził mnie budzik o 6 samolot mieliśmy o 9 a musiałam jeszcze się wyrobić.Zrobiła. To co codziennie i zeszłam na dół. Na dole siedział już mój tata i jadł śniadanie
Część - powiedziałam na przywitanie
Dzień dobry - odpowiedział mój tata
wzięłam się za robienie śniadania czyli jajecznicy . Po zrobieniu zjadłam ją ze smakiem . Tata powiedział żebym poszła po swoje walizki ponieważ za chwilę wyjeżdżamy tak też zrobiłam lecz wchodząc do pokoju zachchaczyłam jeszcze o zdjęcie mojej mamy . Łza zatoczyła się w oku lecz szybko ją wytarłam i wrzuciłam je do walizki . Zeszłam z nimi na dół i zapakowałam do auta mojego taty . Usiadłam na tylnym siedzeniu i zapięłam pasy a po chwili przyszedł tata wsiadł do auta i odjechał. Jechaliśmy 20 minut aż w końcu dojechaliśmy na lotnisku . Poczkaliśny 30 min i mogliśmy wsiadać do samolotu. Zaraz jak weszliśmy rozsiadłam się w fotelu i słuchałam muzyki nawet nie wiem kiedy odpłynełam w krainę morfeusza.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna